Misz – masz

Szaro, nie ma słoneczka, dzień jeszcze …….coraz krótszy, pieniędzy niby tyle samo, ale jakoś tak jakby coraz mniej.  Święta niby blisko, ale chyba nie cieszymy się nimi tak bardzo jak zawsze. Tyle niewiadomych………………………..

I tak sobie pomyślałam, że wyszukam w internecie trochę żartów związanych z lasem, bo to przecież nasz statutowy teren, jesteśmy Kołem Miłośników Lasu. Ale, że też i Militariów, to przypomina nam żart o mobilizacji w lesie. Mam nadzieję, że  ta  lektura spowoduje trochę uśmiechu na Waszych zwykle pogodnych twarzach.

  • Z weselnej zabawy wraca przez las drużba. Co chwilę potyka się o drzewa. W końcu zmęczony trudną wędrówką siada na pniu i mówi:
    – Lepiej poczekam, aż ten tłum przejdzie.
  • Kowalski zabłądził w lesie, łapie za komórkę i dzwoni na 112.
    – Jestem na grzybach i zabłądziłem!!!
    – Niech pan spróbuje krzyczeć, może ktoś pana usłyszy…
    – Pomocy, pomocy!!!
    Zza krzaków wyłania się niedźwiedź:
    – I co się tak wydzierasz!?
    – Krzyczę, bo zabłądziłem, może ktoś usłyszy i tu przyjdzie.
    – No i przyszedłem, ulżyło Ci?

 

  • Przychodzi Jasio do pani nauczycielki, która dopiero co zaczęła pracę w szkole i mówi:
    – Niech pani nie chodzi do lasu, bo panią zjedzą!
    Pani tylko kiwnęła głową. Po jakimś czasie mały znów przychodzi i mówi to samo. Pani się pyta:
    – A dlaczego?
    – Bo słyszałem jak mówił pan od przyrody do pana od fizyki: ”Szanowny panie kolego, tę nową nauczycielkę, jakby tak dostać w lesie to by była uczta!!!”

 

  • Jasio z Małgosią spacerują po lesie. Nagle Jaś wchodzi na drzewo.
    – Po co tam wchodzisz? – pyta go Małgosia.
    – Chcę zjeść spokojnie kilka jabłek.
    – Ale to przecież wierzba.
    – Nie szkodzi. Jabłka mam w kieszeni.

 

  • Dwaj myśliwi zatrzymują się na łące. Jeden z nich, ten mniej doświadczony, długo patrzy przez lornetkę w stronę pobliskiego lasu, po czym mówi:
    – Do tego lasu mamy jeszcze kawał drogi.
    – Będzie bliżej, jeśli odwrócisz lornetkę i będziesz patrzeć od właściwej strony.

 

  • Idzie ksiądz przez las. Nagle słyszy, że za krzakami coś się skrada, więc zaczyna się modlić:
    – Panie Boże, spraw aby to zwierzę było chrześcijańsko nastawione.
    Nagle zza krzaków wychodzi wilk. Klęka na kolanach, składa łapki i mówi:
    – Panie Boże, pobłogosław ten oto posiłek.

 

  • Chłopak z dziewczyną jadą samochodem leśną drogą. Trwa to już kilka minut, wreszcie dziewczyna nie wytrzymuje:
    – Jedziesz i jedziesz … Czy tobie w tym samochodzie nigdy nic się nie psuje?

 

  • Idzie Jasio z tatą po lesie. Nagle tata odzywa się:
    – Oooo… Zobacz, synu, to są czarne jagody.
    – A dlaczego one są takie czerwone? – pyta Jasiu.
    – Bo są jeszcze zielone – odpowiada tata.

 

  • Zbiera sobie facet w lesie grzyby, a tu zza krzaka wychodzi staruszka z dubeltówką:
    – Czy pan, młody człowieku aby nie chciał mnie zgwałcić?
    – Skąd! Co też babci do głowy przychodzi?!
    – A tu trzeba będzie.

 

  • Co jest najważniejsze w lesie?
    – Papier toaletowy, zwłaszcza w iglastym …

 

  • W lesie wybucha wojna. Ogłaszają mobilizację. Niedźwiedź i zając, najlepsi kumple idą się stawić na komisję wojskową. Siadają razem na korytarzu, kolejni rekruci są przydzielani do odpowiednich jednostek. Nadeszła pora na niedźwiedzia. Po wejściu do pokoju generał pokazuje mu zdjęcie samolotu:
    – Niedźwiedź, wiesz co to jest?
    – Nie mam pojęcia, nigdy czegoś takiego nie widziałem.
    Na następnym zdjęciu widnieje czołg:
    – A to, wiesz co to?
    – Eee no to jest czołg.
    – Wspaniale, a umiesz go obsłużyć?
    – Niestety nie.
    Wojskowy otwiera szafkę stojąca obok i wyjmuje karabin.
    – A co powiesz mi o tym?
    – AK 47, kaliber 7.62 mm, szybkostrzelność teoretyczna.
    – Dobrze, wystarczy, do piechoty.
    Niedźwiedź wychodzi z pokoju, podbiega do niego zając:
    – I jak było?
    – Jestem w piechocie. Słuchaj na początku pokażą ci zdjęcia jakiegoś sprzętu. Mów, że nie wiesz co to jest. Na koniec wyjmą z jedynej tam stojącej szafy karabin. Powiedz, że umiesz z niego strzelać i będziemy razem w piechocie.
    Przychodzi kolej zająca. Zdjęcie samolotu:
    – Wiesz co to jest?
    – Nie mam pojęcia.
    Zdjęcie czołgu:
    – A to?
    – Też nie.
    Zdenerwowany generał krzyczy:
    – To co ty do cholery wiesz?!
    – Wiem, że w szafie trzymacie kałacha.
    – Dobrze zając, do wywiadu

 

  • Lew, król lasu, zebrał wszystkie zwierzątka i mówi:
    – Słuchajcie, doszły do mnie głosy, że są burdy w lesie, szerzy się pijaństwo i chuligaństwo. Dlatego od dzisiaj wprowadzam całkowity zakaz spożywania alkoholu! Kiedy ktoś go złamie, będę nieugięty i ukarzę go. Kary będą surowe, z wyrzuceniem z lasu włącznie.
    Po tygodniu lew przechadza się kontrolnie po lesie, żeby sprawdzić, czy jego zakaz jest przestrzegany. Patrzy, a z naprzeciwka idzie strasznie pijany zajączek. Zatacza się, potyka o własne nogi. Lew zdenerwował się, złapał zajączka i mówi:
    – Słuchaj zajączku, jeśli jeszcze raz zobaczę cię w takim stanie, wyrzucę cię z lasu. Daję ci ostatnią szansę.
    Po tygodniu sytuacja się powtórzyła, a lew konsekwentnie ukarał zajączka wyrzuceniem z lasu. Upłynął miesiąc. Któregoś dnia, podczas przechadzki, lew postanowił zapuścić się dalej niż zwykle i wyszedł na skraj lasu. Patrzy, a niedaleko jest mały stawek, a ze stawku wystają długie uszy. Podszedł, chwycił za te uszy i wyciągnął z wody zajączka. Oczywiście pijanego.
    – Cześć, lew! – mówi zajączek.
    – Zajączku, ty nie masz wstydu! – krzyknął lew. – Wyrzuciłem cię z lasu, a ty dalej pijesz!
    Zajączek spojrzał nonszalancko na lwa:
    – Słuchaj, lew, powiem ci tak… W lesie możesz wszystko, wiesz… Ale od nas rybek się odwal…!

 

  • Idzie facet po lesie, deszcz zacina, wiatr duje, noc czarna. Zmarzł cały, patrzy stoi samochód. Podszedł, zagląda do środka nikogo, drzwi otworzył, wsiadł na tylne siedzenie chroniąc się przed deszczem. Nagle samochód ruszył, facio zgłupiał. Samochód jedzie, on siedzi sam, za kierownicą nikogo. Nagle pojawia się owłosiona ręka, kręci kierownicą i znika. Facio w coraz większym strachu. Patrzy wystraszony, pojawiają się pierwsze zabudowania, w końcu samochód zatrzymuje się przed zapuszczonym domem na skraju wsi. Drzwi się otwierają, zarośnięty mężczyzna zagląda do środka i widząc wkulonego
    ze strachu w najdalszy kąt facia pyta:
    – Co tu robisz!?
    – Eee, nic. Jadę. – duka przestraszony pasażer.
    – No można oszaleć! Ja pcham, a ten sobie jedzie.

 

1 komentarz do “Misz – masz

  1. Krysiu skąd Ty czerpiesz te kawały, chyba sama je wymyślasz? Oby ciągle chciało Ci się nas rozweselac .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.